Browsing Category

moda

moda

just #kiss ;)

8 września 2015
Tego typu stylizacja, czyli klasyczna spódnica ze sportowym topem i szpilkami, to mój ulubiony styl do pracy. Nie lubię wbijać się w tradycyjny dress code, jakoś zawsze mnie męczył, chociaż z szacunkiem do niego podchodziłam i zachowywałam jego elementy. 😉 Nie mniej jednak ciągle jestem zdania, że w pracy strój powinien dodawać człowiekowi dobrego nastroju, jeśli ma pozytywnie i efektywnie myśleć. No ale może nie we wszystkich korporacjach o to chodzi. 😉 
Tak czy inaczej, mój top Kiss PLNY LALA nastroił mnie bardzo dobrze.:) Pewnie te z Was, które znają tę markę wiedzą, że wcale nie jest taka słodka w swoich przekazach. 😉 Więc dla zrównoważenia odważnej góry, proponuję grzeczną, wręcz konserwatywną spódnicę z wysokim pasem. Ten  model znajdziecie też w aktualnej kolekcji Marks & Spencer. W ogóle tak na marginesie powiem Wam, że ich jesienna kolekcja jest po prostu genialna. Gdybym mogła, wyszłabym z pełnymi torbami, albo poszła z torbami. 😉 
Do tego topu nie wyobrażam sobie innego koloru ust, niż czerwony. Moja ulubiona szminka Lancome super się trzyma cały dzień, a po lanczu nawet nabiera lekko malinowego odcienia. 😉 Jak już wiecie, lubię dopasowywać szczegóły, więc czerwone szpilki są właśnie taką wisienką na torcie. Polecam takie zestawy, są proste, uniwersalne, wystarczy łączyć różne topy, szpilki, szminki i za każdym razem wychodzi inny efekt. A ołówkowa spódnica, to naprawdę must have dla tych, które lubią swoje kształty. Świetnie podkreśla biodra, talię, no i pupę rzecz jasna. 😉

Bluzka: PLNY LALA
Spódnica & buty: Marks and Spencer
Torba: Obag

moda

#DZIĘKUJĘ

31 sierpnia 2015
6000 Was – Obserwatorów, to najlepszy
prezent na dzień blogera. 🙂 W sumie bardziej świętuję to pierwsze, niż
drugie. Bo po pierwsze czym jest blog bez czytelników, a po drugie od zaledwie 3,5
miesiąca go prowadzę i nie czuję się jakimś rasowym blogerem. 😉 Ale to
świetna okazja, żeby podsumować ten czas, podziękować Wam,
że chcecie to wszystko oglądać i opowiedzieć, co się działo u mnie tak od kulis… Zapraszam. 🙂

Poniżej zacznę od pierwszych zdjęć, które wykonałam z myślą o blogu. Właśnie się szykowałam na pierwszą sesję, robiąc sobie włosy & make-up i próbowałam, jak mi wychodzą selfie. 😉 

Jak to się wszystko zaczęło? Pewnie znacie to uczucie, kiedy wiecie, że w Waszym życiu musi zajść jakaś zmiana. Często niestety te chwile wiążą się z jakimiś mocnymi wydarzeniami, które przechodzą po nas jak tornado, ale jak już wszystko rozwalą, to przynajmniej zostawiają miejsce na zbudowanie czegoś nowego. Mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi. 😉 
Taki moment spotkał i mnie, ale pewnie gdyby nie on, to nie zdobyłabym się na odwagę, żeby opowiedzieć Wam o sobie i swojej pasji do stylizacji. Blog był na mojej mapie marzeń i dosłownie i  w przenośni, wiele kobiet mówiło mi, że powinnam pokazywać innym kobietom jak odważyć się ubierać kobieco, bez względu na rozmiar. I pewnego dnia stwierdziłam, że wychodzę na przeciw tym marzeniom i wizjom, biorę je „na klatę”. 😉 Poprosiłam moją przyjaciółkę Martę, żeby wyjęła z szafy swój aparat i zrobiła mi zdjęcia na bloga. Od kiedy pamiętam (a znamy się od podstawówki) fotografia była Jej pasją i „obfacała” swoje wszystkie przyjaciółki (w najlepszym okresie było nas 7) oraz ich rodziny. Nawet nie była zszokowana pomysłem, bo wiele osób już mnie namawiało do założenia bloga, więc powiedziała „no wreszcie” i ruszyłyśmy w miasto. 😉 Zapakowałam do samochodu swoje ulubione sukienki, które wybrałam na pierwsze wpisy i tak powstały zdjęcia. 
 

Tak wygląda kompletowanie stylizacji na zdjęcia. Ponieważ na co dzień zarówno ja, jak i Marta pracujemy, możemy robić zdjęcia wyłącznie w weekend. W sytuacjach awaryjnych ratuje mnie Michał , mieliście okazję widzieć Jego zdjęcia na blogu.

Na początku blog miał być „tajny”, bo na serio nie spodziewałam się, że aż tyle osób będzie chciało go oglądać. Chciałam zrobić próbę, jak mi to wychodzi i dopiero powiedzieć bliskim i znajomym. Jednak już pierwszego wieczoru technologia mediów społecznościowych załatwiła wszystko za mnie… Założyłam mail oraz konto na Instagramie i FB „fajnainiechuda” i w sekundę, jak odpaliłam aplikacje na iPhonie, znajomi mojego prywatnego Instagrama otrzymali info, że założyłam nowe konto. No i tak się to zaczęło… 🙂 Potem stwierdziłam, że skoro i tak już wszyscy będą wiedzieć, to może opowiem o moim widzeniu siebie jak największej ilości kobiet i zaczęłam pisać dla portalu MamaDu. 


 Bardzo dużym wsparciem w pierwszych tygodniach tego blogowego tygodnia byli dla mnie moi najbliżsi. Ogromną inspiracją i motywacją, by sięgać po swoje marzenia, był mój syn. Jak widać bardzo się zaangażował w temat bloga i zaczął sam tworzyć stylizacje. 😉 Skoncentrował się na razie na nakryciach głowy, ale jak stwierdził, najbardziej zainteresowała go fotografia. 🙂 Kiedy tylko mogliśmy, wspólnie robiliśmy zdjęcia i był to świetnie spędzony czas. 

 
 
 
 

W między czasie rozwijałam też inne pasje, jak np. prace remontowe 😉 i sport. Mój samochód okazał się być nie tylko świetną garderobą, ale również pojazdem dostawczym. 😉

 

 
 

Niektóre wydarzenia w życiu uświadomiły mi, że stylizacje powinny być dostosowane do każdej okazji… Zobaczcie, jak odpowiednio dobrana garderoba potrafi uratować sytuację. 😉


Koszula w kratę była eksploatowana na różne sposoby, zagrała min. w przedstawieniu przedszkolnym w roli krasnala numer 1 (z 7). 😉


Dużo pracy w ostatnich 3 miesiącach kosztowało mnie opanowanie technik selfie, ale nadal jeszcze nad tym pracuję. 😉 W sumie nie wiem, które trudniejsze – z ręki, czy z lustra? 😉




Martwa natura też inspirowała mnie do zdjęć. 🙂

Żywa w sumie też… 😉

Był też czas na odpoczynek, choć praca przy warsztacie selfie trwała niestrudzenie…


Rodzinne selfie też musiało być. 🙂 Z moją mamą, która pierwsza nauczyła mnie jak doceniać swoje piękno i była fanką moich nawet najdziwniejszych pomysłów. 😉

Praca zawodowa, również przyniosła wiele pozytywnych emocji. Firma, w której pracuję, od lat sponsoruje Tour de Pologne. To już mój trzeci sezon kolarski. 😉


Z moją ukochaną siostrą Daną na gali zakończenia Tour de Pologne. Od wielu lat (naszą ulubioną ;)) zagadką jest, która z nas jest starsza. 😉

Lato w mieście też było ciekawe…


Ostatnie tygodnie przyniosły mi wiele szczęśliwych chwil. Nie przypuszczałam,  że prowadzenie bloga jest aż tak przyjemne. Jeszcze raz dziękuję Wam, bo to tylko Wasza zasługa, że jest ta energia! :*

Fot. iPhone 6
moda

Po prostu #małaczarna

26 sierpnia 2015

Proste, dopasowane stylizacje, to coś co naprawdę lubię i polecam. Oczywiście z mocnymi akcentami, bo inaczej byłoby nudno i smutno. Ale serio, nie rozumiem czemu wiele marek odzieżowych, które starają się ubrać kobietę plus size, proponują wzory i wory, które tę kobiecość zabierają… Dlatego dotychczas wybierałam głównie ubrania z sieciówek, bo są szyte z wyczuciem i zbliżone są do aktualnych trendów w tzw. modzie straight size. 😉 

O dzisiejsze stylizacji w sumie nie ma co za wiele pisać. 😉 Mała czarna, to jest coś, w co po prostu warto zainwestować. Pasuje do pracy, na wyjścia, można ją łączyć z eleganckimi sweterkami, jak i z jeansową kurtką. Polecam Wam też kupić kilka par butów w kolorze, np. czerwonym lub różowym. O wiele ciekawiej wyglądają proste stylizacje, które doprawione są szczegółami z charakterem. Ja w tym looku czułam się dobrze zarówno w pracy, jak i „po godzinach”. 🙂

Fot. Michał Grabiec

Sukienka: Marks & Spencer
Kurtka jeansowa: H&M
Buty: Marks & Spencer
Torebka: Obag

moda

trochę już jesiennie #namiasto

21 sierpnia 2015

Nie wiem, czy też tak macie, ale w połowie sierpnia czuję już koniec lata i zapowiedź jesieni. Nawet ostatnio zastanawiałam się, gdzie postawię choinkę w nowym mieszkaniu, ale może z tym to już za bardzo popłynęłam. 😉 
Jednym z moich ulubionych ubrań, które potrafi nadać charakter całej stylizacji jest ramoneska. W jednym z moich pierwszych wpisów zaproponowałam Wam właśnie połączenie sukienki ze skórzaną kurtką. Okazało się, że bardzo wiele z Was poszukuje takiego elementu garderoby, ale bardzo ciężko go dostać. Więc kiedy robiłam przegląd sklepów internetowych plus size i zobaczyłam ten żakiet w stylu ramoneski, to stwierdziłam, że muszę go Wam pokazać. 
Jest miękki, elastyczny i ma bardzo miłą podszewkę z tego samego materiału, który widać na klapie. Ponieważ tak naprawdę ramoneska służy mi głównie jako żakiet, to muszę przyznać, że ten model jest bardziej wygodny, lepiej układa się do ciała, no i dzięki elastycznemu materiałowi przy rękawach, można je swobodnie podciągać. Dzięki temu będzie się dobrze nosił też pod płaszcze jesienne, czy też będzie wygodny jako marynarka do pracy.
Ja akurat założyłam ją na wyjście i żeby cały look był bardziej glamrockowy, wybrałam czarne rurki z dziurami (własnoręcznie rwane;)), basicowy biały top i dla kontrastu elegancki naszyjnik z dużych pereł. Czerwone szpilki, które pasują do koloru paznokci mają być tym dodatkiem, który doda kobiecości całej stylizacji. 🙂

Żakiet: XL-ka
Spodnie: F&F
Buty: Marks and Spencer
Naszyjnik: Alice Jo 
Torba: Obag
moda

#smartcasual z charakterem ;)

17 sierpnia 2015

Jeansy z marynarką, to jeden z moich ulubionych zestawów do pracy. Lubię dodawać do stylizacji jakieś zdecydowane akcenty, bo według mnie to dodatki tworzą klimat. Lubię przełamywać klasykę, jakimiś odważnymi motywami, jak np. podarte jeansy, pasek w panterkę, czy czerwone szpilki. Tak jak już kiedyś wspominałam, na co dzień pracuję w dziale marketingu, gdzie dress code pozwala na odrobinę więcej luzu. Dlatego w zależności od Waszych klimatów zawodowych, możecie jeansy z dziurami wymienić na granatowe rurki, czerwone szpilki na beżowe, a panterkowy pasek na brązowy. 😉 

Natomiast moja dzisiejsza wersja stylizacji zostawia ten cały pakiet detali. 😉 Uwielbiam dobierać kolor szminki do obcasów albo odwrotnie, więc mimo upalnych temperatur nie zrezygnowałam z czerwonej szminki. W sumie pomadka Rouge In Love (kolor 159B Rouge In Love) sprawdziła się i nie spłynęła wraz z potem, więc mogę Wam ją z mega czystym sumieniem polecić. 😉 Czarny top na ramiączkach i marynarka tworzą klasykę i sprawdzą się w klimatyzowanym pomieszczeniu. Pasek w panterkę tę klasykę trochę stunninguje i doda charakteru. 

 
 
Marynarka: H&M
Top: Peek&Cloppenburg
Torba: Obag
Szpilki: Marks and Spencer
Pasek: Stradivarius
Jeansy: American Eagle Outfitters
moda

Trochę grunge’owo #naweekend

13 sierpnia 2015

Tym razem chcę Was zachęcić do eksperymentowania z weekendowym outfitem. Nie zawsze musi to być dres, chociaż dres fajny jest. 😉 Poniższa stylizacja jest trochę grunge’owa i w sumie już bardziej wrześniowa. Jakoś dzisiaj rymuję. 😉 Weekendy są dla mnie momentem, kiedy naładowuję akumulatory na cały tydzień i staram się maksymalnie zrelaksować i oderwać od codzienności. W stylizacjach również włączam reset, odcinam się od dopasowanych sukienek i rozluźniam umysł i ciało w niecodziennych stylizacjach. 

Generalnie szorty to nie jest moja specjalność, ale mam 2 pary, które naprawdę lubię. Jedną z nich widzieliście w stylizacji rowerowej, dzisiaj czas na drugą. Jeansowe spodenki kupiłam w tym sezonie w Cubusie i były dobrym wyborem. Do spranego, wytartego jeansu wybrałam klasyczne kolory beżu i złota. Dla dodania charakteru całej stylizacji, dorzuciłam czarne, ciężkie w formie buty za kostkę z Tamaris. Top i sweter jest z Cubusa. Mam dużo prostych topów, które zimą łączę ze swetrami lub latem z marynarkami, polecam połączenia tego typu. No i jak dla mnie hit sezonu, czyli złota nerka Sary von Steiner. Uwielbiam złote dodatki do klasycznych kolorów, takich jak beż, granat, biały, czerwony. Nerka jest mega wygodnym, a do tego zdobiącym cały look dodatkiem. Całość stylizacji jest trochę grunge’owa, ale jednocześnie kobieca. Ja czułam się w niej bardzo dobrze. 🙂
 

 
 
 
 
Spodenki jeansowe: Cubus
Top & sweter: Cubus
Buty: Tamaris
moda

T-shirt z klasyczną spódnicą #dopracy

11 sierpnia 2015

Upalny dress code, to wyzwanie dla wielu kobiet. Dzisiaj proponuję Wam mix sportowego, casualowego T-shirta z konserwatywną, ołówkową spódnicą. Uwielbiam nietypowe zestawienia, które łamią oczekiwania i standardy. Dlatego też podjęłam blogowe wyzwanie, bo moje podejście do kobiecości, akceptacji i poczucia wolności w ubiorze często było szokujące, szczególnie dla innych kobiet. 😉 Ale to temat na inny wpis, więc wrócę do wątku. 

Pudrowy róż, to super kolor na lato. Wybrałam T-shirt z mojej ulubionej serii Warszawska PLNY LALA, do którego dołączyłam naszyjnik Alice Jo w tym samym kolorze. Chciałam przez ten dodatek stuningować sportowy top. Natomiast bardzo prostą i konserwatywną spódnicą, chciałam nadać stylizacji biurowego klimatu i sprowadzić całość looku na ziemię. 😉 Do tego czarne szpilki, no i po kilku sesjach opalania, pozwoliłam sobie już nie zakładać rajstop. Polecam Wam kupić sobie cienkie, bawełniane stopki w Cubusie, które świetnie się sprawdzają do szpilek. Ja noszę je w lato, bo szkoda nóg i butów w upały. 😉 Jeszcze odnośnie butów, to powtórzę się, ale szczerze polecam Wam firmę 3i. Szczególnie dla tych z Was, które mają rozmiar 41 i do tego są wysokie, bo wtedy kupienie ładnych butów, to naprawdę wyzwanie. 😉

 
 
 
 
 Bluzka: PLNY LALA
Naszyjnik: Alice Jo
Spódnica: Marks and Spencer
Buty: 3i
Torba: Obag
moda

#fajnaijeansowa sukienka „do pracy” i „na wyjście”

5 sierpnia 2015

Kiedy zakładałam bloga, moim celem było dostarczanie Wam jak najbardziej użytecznych rad, aby choć trochę ułatwić Wam życie. 🙂 Dobrze wiem, jak trudno jest znaleźć fajne i kobiece ubrania poza rozmiarem 42. Ale wiem też, że nawet jeśli już się je znajdzie, to i tak czasem ciężko jest sobie wyobrazić, jak to będzie wyglądać na żywo. 😉 Wydawało mi się, że jeśli kupuję ubrania z sieciowych marek, to większość z Was będzie miała do nich dostęp. Jednak szybko dotarły do mnie informacje, jak wiele kobiet nie ma dostępu do niektórych sklepów. Dlatego postanowiłam trochę przeszukać rynek internetowy i znalazłam sklep xl-ka.pl, który wydaje mi się być bardzo przyjazny. 

Wybrałam w nim sukienkę, idealną zarówno do pracy, jak i na wyjścia. Wystarczy tylko zmienić szpilki na baletki lub trampki i look zmieni się stosownie do okazji. Jak to bywa w sklepach internetowych, to zawsze jest loteria. 😉 Ale dzięki pomocy Pań z obsługi klienta oraz rozpisanych szczegółowo na stronie rozmiarach, udało mi się ustalić, że powinnam zamówić rozmiar 48. Sukienka okazała się być dobra, nie za krótka ;), a do tego jest elastyczna, więc nosi się ją mega wygodnie. Z tyłu jest rozcięcie, które można regulować zapięciami. Dzięki temu możesz się w niej swobodnie poruszać mimo, że sukienka sprawia wrażenie obcisłej. No i taki detal, który według mnie jest tu kluczowy, czyli dekolt. 🙂 Możesz go również dowolnie zapinać/rozpinać, w zależności od okazji. 😉 

Myślę, że jest to fason, który będzie pasował do wielu pięknych, kobiecych figur, bo podkreśla biodra, talię i biust. Mimo trochę mundurkowego stylu, te wszystkie detale nadają zmysłowości. Ja przynajmniej czułam się w niej rewelacyjnie. 🙂

 
 
 
 
Sukienka jeansowa: sklep xl-ka.pl, kliknij tutaj
Torebka: Obag (#OhMyBag
Buty: Marks&Spencer
moda

#ladyinred in the city

29 lipca 2015

Moja dzisiejsza stylizacja jest bardzo wyrazista, bo chyba nic tak nie przyciąga wzroku, jak czerwony kolor. Coś jest magicznego w tej barwie i czy to szpilki, szminka, sukienka, czy też bielizna, każda z tych rzeczy nadaje kobiecie wyjątkowego klimatu. 

Dzisiaj chcę Wam zaproponować sukienkę z baskinką, która podkreśla talię i biodra. Wiem, wiem, dużo osób może teraz się zastanawiać po co ja chcę podkreślać talię i biodra, a nie je chować? 🙂 No i tutaj właśnie jest ten moment, kiedy muszę się przyznać, że wolę zdecydowanie podkreślać, niż ukrywać. Jest to ryzykowna deklaracja w czasach, kiedy dążymy do doskonałości, ale nic na to nie poradzę i będę Was również zachęcać do podkreślania swojej kobiecości. 
 
Cały look w zasadzie tworzy sukienka z Dorothy Perkins, do niej dobrałam czarne lakierowane szpilki 3i i lakierowaną torbę Michaela Korsa. Jak dla mnie złote dodatki idealnie pasują do czerwonego koloru, więc dobrałam zegarek MK oraz złote bransoletki Mokobelle i Baji. Sukienki z baskinką można coraz częściej spotkać w różnych sieciówkach, albo sklepach online, np. tutaj.

 
Sukienka: Dorothy Perkins
Szpilki: 3i
Torebka: Michael Kors
moda

tiuLOVE #lato part 2

20 lipca 2015

Dzisiaj kolejna odsłona tiulowej stylizacji. Już wspominałam, że długo szukałam idealnej spódnicy tego typu. Byłam już bliska uszyciu własnej sztuki, aż w końcu trafiłam na 2 jednego dnia. 🙂 Jedną z nich już widziałyście w stylizacji z szarą spódnicą z Reserved. Poniżej moja propozycja ze spódnicą ze sklepu Fraternity Royal Collection. Jest to bardzo fajny sklep, ma też swoją witrynę online, więc jest dostępny dla każdego miasta, gdzie tylko jest Internet. 🙂 Historia z tą spódnicą jest śmieszna, bo kupiłam ja w rozmiarze…38. 😉 Ponieważ baaardzo mi się podobała, do tego była na przecenie z ok 250zł na 120zł, to zdecydowałam, że idzie ze mną do domu. Nie powiem, żeby mnie nie cisnęła w pasie, ale akurat gumkę jest łatwiej wymienić, niż uszyć całą spódnicę, więc podjęłam wyzwanie. 😉 Zachęcam Was bardzo mocno do małego DIY z ciuchami i kombinowania. Można znaleźć naprawdę fajne rzeczy, czasem trochę mniejsze, ale dzięki Waszej fantazji można z nich zrobić coś fajnego. 🙂 

Różowa spódnica jest na tyle bogata i efektowna, że dobrałam do niej zwykły, granatowy top z Intimissimi. Taki styl łączenia efektownych rzeczy z bardzo prostymi, podoba mi się najbardziej. Jako dodatki idealnie pasują do tego różowe szpilki Venezia oraz przeurocza torebka Sara von Steiner. Szczerze mówiąc, one same już robią robotę, ale ten total pink look ma być wyjątkowy, letni i nasycony kolorem oraz energią. Mam nadzieję, że zainspiruje Was do poszukiwania. 🙂 Większość rzeczy z mojej dzisiejszej stylizacji możecie kupić online. Wiem, że dla wielu z Was dużym problemem jest brak dostępności niektórych sklepów. Dlatego zamieszczam linki pod zdjęciami, mam nadzieję, że będą dla Was pomocne. 🙂

 
 

 
 
 Spódnica: Fraternity (podobna jest tutaj)
Bluzka: Intimissimi
Buty: Venezia
Bransoletki: Baji