All Posts By

Fajnainiechuda

moda

#białysweter

29 listopada 2015
Macie swój ulubiony, zimowy sweter? 
Ja w zeszłym roku znalazłam swój. Dzisiaj chcę Wam pokazać jak biały, ciepły sweter można połączyć w eleganckim looku, który spokojnie możecie założyć w piątek do pracy lub na weekendowe wyjście na kawę. 
Według mnie biały sweter to must have, który nadaje super przytulny klimat jesienno-zimowym stylizacjom. Długo szukałam takiego klasycznego swetra z warkoczowym splotem. Chciałam żeby był biały, miękki, miły i odpowiednio długi, bo planowałam go nosić do leginsów. No więc łatwo nie było znaleźć ideału, ale w końcu trafiłam na taki w KappAhlu. W tym sezonie widziałam podobne, link znajdziecie pod zdjęciami. 
Leginsy już widzieliście we wpisie z białą koszulą. Buty kupiłam w H&M, są moim hitem sezonu. Pasują do spódnic (przykład innej stylizacji znajdziecie tutaj), sukienek, jeansów, leginsów, nie spodziewałam się takiej radości za 129,90zł. 😉 Płaszcz kupiłam w Reserved 2 sezony temu. Uwielbiam go, jest w dobrym stanie po kilku praniach i bardzo intensywnym noszeniu. Widzieliście już go we wpisie z jeansową sukienką.
W tym sezonie planuję kupić kolejny sweter, który tym razem będę nosić do spódniczek. Mam nadzieję, że niedługo będę mogła się z Wami podzielić rezultatem poszukiwań. 🙂

 

 

   

Sweter: KappAhl (podobny znajdziecie tutaj)
Leginsy: C&A
Buty: H&M
Płaszcz: Reserved
Torba: Obag (OhMyBag)
moda

Maua szara

22 listopada 2015
Jak wiecie zostałam niedawno zaproszona do odwiedzenia atelier Maua, z którego wyjechałam z dwiema sukienkami i nową wiedzą o swojej sylwetce. 🙂 Od teraz już wiem, że mam sylwetkę „kolumnę” i już rozumiem o co chodzi, jak mówi się posągowa uroda. 😉 Sukienki Maua są bardzo klasyczne, proste i eleganckie. To coś, czego brakuje często w naszych szafach, bo szukamy w sklepach fajerwerków, a według mnie to nie ma sensu. Dzisiaj chcę Wam pokazać, jak można zbudować efekt fajerwerków bazując na szarej, prostej, trochę wręcz biurowej sukience. Ci, którzy mnie już znają, wiedzą, że uwielbiam łamać klasyczne ubrania kontrastowymi i odważnymi dodatkami. I w tym przypadku od razu miałam taki pomysł, żeby dodać trochę awangardy przez różowe dodatki, które kocham. 😉 
Powiem Wam, że jeśli chodzi o to dopasowanie kroju do sylwetki, to na serio coś w tym jest. Jak przymierzyłam kilka sukienek, to faktycznie najlepiej czułam się i wyglądałam w tych, które były szyte na taką sylwetkę, jak moja. Ponieważ w sklepach spotykamy rzeczy, które są szyte uniwersalnie „dla każdego”, to nie dziwne, że wychodzimy z zakupów sfrustrowane, gdy coś nie wchodzi nam na biodra lub ramiona. Ten temat dostrzegły założycielki marki Maua i postanowiły wokół tego zbudować filozofię sklepu. Myślę, że bardzo trafiony koncept w branży plus size. Zachęcam Was, abyście odwiedziły punkt Maua na najbliższych targach, które odbędą się 4-5 grudnia w Warszawie w centrum handlowym Plac Unii City. To naprawdę inspirujące kobiety z ogromną wiedzą i z pewnością dowiecie się od nich dużo o stylizacjach.
To, co chcę pokazywać w swoich stylizacjach, to uniwersalność rzeczy, które wybieram. Czasem warto zainwestować w dobre i klasyczne ubrania oraz dodatki, które potem możemy zestawiać i wykorzystywać w przeróżnych kombinacjach. Lepiej mieć w szafie mniej rzeczy, a lepszych, niż przepełnioną ubraniami, które w zasadzie leżą nie używane. Ja mam bardzo mało ubrań, każdy kto mnie odwiedza zawsze pyta, gdzie je trzymam. 😉 Dzięki temu, że je na bieżąco selekcjonuję, nie mam kłopotu z wyborem, wiem czym dysponuję i łączę je w różne kombinacje. 
Tak więc zachęcam Was do inwestowania w klasykę, dobrze dobrane kroje, dobrej jakości dodatki.

 

 

Sukienka: Maua (tutaj link)
Torebka: Sara von Steiner (tutaj link)
Buty: Marks and Spencer
Rajstopy: Calzedonia
Naszyjnik: AliceJo (tutaj link)
Bransoletka: Minty Dot (tutaj link)
Płaszcz: XL-ka (tutaj link)
Dziękujemy Trattori Rucola na ul. Kruczej za gościnę! 🙂
moda

przyTULnie

13 listopada 2015
Tak sobie myślę, że ilość obejrzanych komedii romantycznych i spożytych butelek czerwonego wina dramatycznie rośnie w okresie od listopada do końca grudnia. To czas ciepłych kocy, czapek, ramion i moja siostra by tu pewnie wtrąciła – majtek. 😉 
Uwielbiam w takie dni nosić wszystko co miłe, miękkie, przytulne. Nie mogę sobie jednak odmówić tego, co lubię najbardziej w stylizacjach, czyli kontrastów. Stąd dzisiaj szarości przełamane różowymi akcentami i ciepły płaszcz z czapką, zestawiony z cielistymi rajstopami i lekkimi szpilkami. Baaardzo się fajnie czułam w tym looku. 
Wybaczcie słabo doświetlone zdjęcia, ale zapomniałam, że zmrok zapada już o 16:00… 😉 Różowe szpilki i szminkę widzieliście w poprzednich stylizacjach, ale do tych detali doszła bransoletka również w kolorze fuksji. To pamiątka od mojego zespołu z poprzedniej pracy, który tak mnie miło wyposażył na nową drogę życia…dziękuję! <3 
Sukienka oraz płaszcz pochodzą z kolekcji sklepu XL-ka.pl, którą wybierałam i prezentowałam w kampanii #odważsiębyćsobą. Płaszcz według mnie jest hitem sezonu. Jakościowo i cenowo prześciga nawet sieciówki. Natomiast sukienka jest tak wygodna i przytulna w dotyku, że ma się wrażenie, jakby się do nas przytulała w te chłodne dni. 😉

 

Czapka: H&M
Buty: Marks and Spencer
Bransoletka: Minty Dot
Torba: Obag
moda

#złotapolskajesień

10 listopada 2015
Jakaś długa mi się wydaje tegoroczna jesień, może dlatego, że wpisy ze słowem kluczowym „jesień” wałkuję już od końca sierpnia. 😉 Mam nadzieję już przejść niedługo na zimę, do której już się szykuję. Muszę Was ostrzec, że w grudniu staję się prawdziwym potworem świątecznego klimatu. Uwielbiam wszystkie kolory Świąt, światełka, dekoracje, całą tą atmosferę. 🙂 Grudzień jest kumulacją wielkiej radości robienia prezentów, ale też ich otrzymywania, bo w drugi dzień Świąt obchodzę urodziny. 😉 No i czekam na taką białą oczywiście zimę, bo mam wrażenie, że jak spada śnieg, to wybudza nas trochę z jesiennego marazmu. Nie wiem jak Wy, ja taki trochę czuję, gdy wstaję o zmroku i wracam do domu o zmroku. 😉 
No ale żeby nie wałkować tematu jesiennego przesilenia, skupię się na pozytywnych stronach tej pory, czyli na jej kolorach. W tym roku w bonusie dostaliśmy kilka słonecznych tygodni i naprawdę można było powiedzieć, że to była ta złota polska jesień. Jak dla mnie odcienie brązu, połączone ze sobą i przełamane intensywnym kolorem jeansu, to jest esencja tej kolorystyki. Uwielbiam to połączenie. Chcę Wam dzisiaj pokazać, jak kilka trafionych zakupów może Wam się przydać na kilka sezonów. Jak zawsze rekomenduję inwestować w klasykę i ewentualnie doprawiać ją odważnymi detalami. 
W tej stylizacji na pierwszym planie jest kamelowy płaszcz z futrzanym (sztucznym ;)) kołnierzem. Można go zdejmować na cieplejsze dni. Ale to, co jest w nim najfajniejsze, to dobra jakość, bo noszę go już od 3 sezonów i jak na rzecz z Reserved, trzyma się naprawdę nieźle. Podobną sukienkę pokazywałam Wam w letnim wpisie. Ten model jest z trochę grubszego materiału, ma ładnie wykończony kołnierzyk i jest zapinany, albo jak kto woli rozpinany, do samego dołu. Do sukienki dołączony jest pasek, który też fajnie pasuje do dodatków, czyli zamszowych kozaków i torby. 

Płaszcz: Reserved
Sukienka: XL-ka
Buty: Aldo
Torba: Michael Kors
moda

Taki luźny styl

1 listopada 2015
Ten tekst będzie w luźnym stylu. Trochę o modzie i trochę o tym, że warto podejmować walkę o siebie i swoje pasje niezależnie od sytuacji, w jakiej się znajdujemy. Jeśli chcemy czegoś naprawdę mocno i zaczniemy działać, to wierzę, że wcześniej, czy później to osiągniemy.
Od jakiegoś czasu staram się ufać sobie i słuchać siebie. Odważyłam się być sobą i bardzo mi z tym dobrze. To była długa droga, bo zanim wszystko zagrało ze sobą jak w dobrej drużynie, polało się trochę potu, łez i krwi. 😉 Zastanawiacie się pewnie po co to piszę? 🙂 Kiedyś jak miałam 20 lat szukałam swojego stylu, podobałam się sobie, ale wciąż chciałam się dopasować do otoczenia i tego co „się podoba”. Dzisiaj jestem już mamą, kobietą, wewnętrznie nadal trochę tą 20-latką, ale robię już tylko to, co mi się podoba. Uprawiam freestyle, który daje mi wolność i poczucie jedności ze sobą. Mam 33 lata i nigdy nie czułam się tak dobrze ze sobą, jak teraz. Nie dopasowuję się do tego, co wokół mnie, bo nie doścignę wyobrażeń, a stracę dużo czasu i energii. I okazuje się, że to co jest prawdziwe i moje, tak naprawdę bardziej się podoba niż to, za czym kiedyś podążałam. Piszę to właśnie dla tych z Was, które myślą, że czegoś nie mogą lub im nie wypada.
Kiedy założyłam bloga, dochodziły do mnie sygnały, że może powinnam bardziej zająć się swoim dzieckiem, niż sobą. 😉 Po chwili, gdy odrzuciłam poczucie winy, pomyślałam, że właśnie pokażę swojemu synowi, że nigdy nie jest za późno żeby się odważyć sięgać po marzenia. Wspólnie spędzany czas przy zdjęciach, okazał się być niesamowicie wartościowy i przy okazji odkrył nową pasją mojego synka – fotografię. 🙂 Jest dumny z mamy jak nigdy przedtem, a sam cieszy się na możliwość fotografowania z ciocią Martą. 😉 Tak więc, jeśli jesteście w momencie,w którym czujecie jakieś ograniczenia, to zostawcie je i idźcie odważnie za swoim wewnętrznym głosem. Mam na myśli każdą sferę życia od ubioru po Wasz rozwój.
Chciałam przygotować Wam stylizację na jesień dla mamy i synka, ale „model” zastrajkował i stwierdził, że woli fotografować. On również słucha głosu swojego serca. 😉 

Poniżej zamieszczam jedyne zdjęcia, jakie udało mi się na szybko złapać mojej drugiej połowie jesiennej stylizacji. 😉 Mam nadzieję, że ten wpis Was zainspiruje…


Ja:
Kurtka parka: H&M
Czapka: H&M (dział męski)
Jeansy: American Eagle Outfitters
Buty: Nike AirMax
Bluzka: PLNY LALA (pod spodem biały T-shirt)
Synek:
Kurtka: Cubus
Czapka: H&M
Spodnie & granatowy sweter: H&M
Buty: Nike AirMax
moda

50 shades of grey ;)

21 października 2015
Kolor szary jest jednym z moich faworytów na jesień. Uwielbiam go łączyć z różnymi kolorami lub kombinować z jego odcieniami. W jeden z ostatnich już słonecznych weekendów, postanowiłam wykorzystać w stylizacji tiulową spódnicę. Później będzie zdecydowanie za cienka na jesienne dni. 
Podoba mi się kontrastowe zestawianie materiałów, więc połączyłam lekki, szary sweterek z cienką i zwiewną, jasno-szarą spódnicą oraz szarymi, melanżowymi rajstopami. Dla ożywienia całego looku dodałam rozświetlające perły oraz amarantowe, zamszowe szpilki. Warto do wyłamującego się koloru butów, dopasować ten sam kolor szminki. Dla mnie takie detale są najciekawszymi elementami stylizacji i pokazują charakter kobiety oraz jej fantazję.
 

 

Make-up: Emila Simplicity
Spódnica: Reserved
Bluzka: Zara
Rajstopy: Calzedonia
Buty: Marks and Spencer
Torba: Obag
Naszyjnik: AliceJo
moda

Jesień na plaży?

16 października 2015
Weekend, kiedy z Martą robiłyśmy zdjęcia do tej stylizacji, był po prostu przepiękny! Taką jesień chciałabym widzieć – pełną słońca, kolorów i radości. Pomimo powszechnego na blogach trendu fotografowania się w liściach 😉 zrezygnowałam z tego motywu i wybrałam Warszawskie Powiśle, przy Plażowej. Uwielbiam nie tylko niestandardowe zestawienia stylów, czy fasonów, ale również miejsc. Plaża jesienią, bez zapachu olejków do opalania, czy bez rozłożonych, jak meduzy przy brzegu ręczników, ma w sobie jakiś niepowtarzalny klimat.

W takim przejściowym okresie można poeksperymentować z zestawieniami, które zazwyczaj są albo za gorące albo za zimne. I takie też zestawienie proponuję Wam na weekend, mam tylko nadzieję, że nie będzie padać. 😉 Lubię połączenie jesiennych butów ze spódnicą i takie połączenie chętnie bym założyła latem, ale groziłoby to ugotowaniem. 😉 Bluzkę i spódnicę mam już od 2 sezonów, ale dopiero w tym odkryłam, że razem mogą dobrze wyglądać. 😉 Spódnica jest z F&F i wywołuje dużo kontrowersji z uwagi na swój krój i długość. A ja uparcie ją noszę, bo ją zwyczajnie uwielbiam i czuję się w niej kobieco. 

Buty kupiłam w tym sezonie w H&M, a czarną torbę Obag wybrałam latem, spośród wszystkich pięknych kolorów. Jak szukałam idealnej Obag, trafiłam do sklepu firmowego w Placu Unii w
Warszawie. I tam poczułam, że nie będzie mi ona potrzebna, bo Pani z taką niechęcią pokazywała mi kolory i połączenia, że wyszłam bez torby, a
mogłam pójść z torbami. 😉 I tak przez przypadek trafiłam w
moim moim ulubionym Blue City na wyspę #OhMyBag i tam mogłabym faktycznie
pójść z torbami. 😉 Oprócz ogromnej ilości toreb, znajdziecie tam buty, zegarki, czy piękne bransoletki OPS, na które poluję. 🙂 Kiedy wahałam się z wyborem właściwego koloru Obag, Ewa która założyła sieć butików #OhMyBag, totalnie mnie oczarowała i zainspirowała możliwością „ubierania” tej torby również na zimę. Wtedy nie miałam już wątpliwości, że chcę taki kolor, który będę mogła nosić również jesienią i zimą. 

 
Koszula: C&A
Spódnica: F&F
Buty: H&M
Torba: Obag (#OhMyBag)
Rajstopy: Calzedonia
moda

#jesiennymix stylów

14 października 2015
Uwielbiam sportowe buty. Szczególnie niestandardowe zestawienia sportowych butów z klasycznymi sukienkami, czy też z płaszczem. Wiem, że jesień nie jest łatwą porą, żeby czuć się modnie i kobieco. To, co mogę polecić na takie dni, żeby szybko ogarnąć fajny look, to proste, klasyczne połączenia. Im mniej kombinujemy, tym mniej się męczymy i lepiej czujemy. 😉 Dobrze mieć w szafie płaszcz oraz kurtkę i zamiennie je nosić do różnych stylizacji, mieszać z różnymi butami, dołami, swetrami. Ten płaszcz widzieliście już w eleganckim wydaniu na sesji sklepu XL-ka.pl, a teraz ta sama rzecz zupełnie inaczej wygląda w miejskim, luźnym stylu.
 Możecie spokojnie nosić takie zestawy w piątkowe, casualowe dni. 
Tym razem wybrałam prosty, granatowy T-shirt i granatowe jeansy rurki, żeby tworzyły jednolity, wręcz zlewający się w całość zestaw, który chciałam przełamać paskiem w panterkę. Ten z kolei dopasowany jest do torby, chociaż nie wiem, czy ktoś to zauważy. 😉 Według mnie jednak detale robią robotę i warto o nie dbać i robić to po prostu dla siebie. 🙂 
Białe Conversy do kostki są fajnym rozwiązaniem na początek chłodnego sezonu. Polecam je, bo wyglądają fajnie zarówno latem do spodenek, jak i jesienią do spodni, marynarki, czy właśnie płaszcza.

 fot. Ewa Cieniak

Płaszcz: XL-ka.pl
Jeansy: F&F
Bluzka: Peek&Clopenburg
Buty: Converse
Pasek: Stradivarius
Torba: Michael Kors

moda

#odważsiębyćsobą

6 października 2015
Jestem niesamowicie szczęśliwa, że mogłam wziąć udział w projekcie #odważsiębyćsobą. Chcę Wam napisać o tym doświadczeniu jak najbardziej prawdziwie, tak nawet trochę od kuchni. Ja zawsze lubię oglądać kulisy, bo to dla mnie ciekawe jak naprawdę wyglądają tego typu produkcje. Mam nadzieję, że dla Was to też będzie interesujące. 😉
 Mogę śmiało powiedzieć, że spełniło się moje marzenie (mówiąc dokładniej jedno z ;)). Mój blog, czyli efekt tego, co mnie pasjonuje i daje radość, został zauważony i doceniony. Prowadzę go niespełna 5 miesięcy, więc tym bardziej jest to spełnienie marzeń. 🙂 Kiedy dostałam zaproszenie, aby wziąć udział w sesji jesienno-zimowej kolekcji sklepu XL-ka.pl, to nie miałam wątpliwości, że to będzie dobry projekt. Bardzo mi się spodobała idea sesji, aby zdjęcia zachować bez retuszu. Kolory i kontrasty są oczywiście wynikiem postprodukcji, ale moje pośladki, czy twarz są takie, jak w realu. 😉 Martyna, twórczyni marki XL-ka.pl, podobnie widzi kobietę plus size, więc byłam spokojna, że zrozumiemy się w poczuciu estetyki. 🙂
Największą frajdą była dla mnie możliwość wyboru kolekcji do sesji. Pojechałam do atelier XL-ki, gdzie przymierzyłam więcej ubrań, niż miałam na sobie w ostatnim kwartale. Swoją drogą to był niezły trening, spociłam się jak po siłowni. 😉 Kilka rzeczy od razu wpadło mi w oko, jak np. szary płaszcz, czy mała czarna. 
I na koniec pozostało nam wymyślić hasło kampanii. Jest wiele rzeczy, które można powiedzieć i o które warto zadbać. Jednak to, co szczególnie do mnie przemawia, to proste słowa, aby odważyć się być sobą. Takie proste, a takie trudne. Bycie sobą w dzisiejszych czasach, naprawdę wymaga odwagi. To właśnie chyba jest sedno akceptacji, żeby mieć do siebie sympatię i zgodę na bycie takim, jakim się jest. Gonitwa za perfekcjonizmem doprowadza do stanu zawieszenia pomiędzy tym, kim jesteśmy i kim chcemy być. Chciałabym, aby kobiety pozwalały sobie na luksus bycia sobą, z niedoskonałościami. A jeśli zdecydują się na zmiany, to nie dlatego, że muszą, tylko dlatego, że chcą to zrobić z sympatii dla siebie. Dlatego bardzo się cieszę, że udało nam się wnieść do tej kampanii taki ważny, choć zwykły przekaz #odważsiębyćsobą. 

 Makijaż wykonała Natalia ze studia 2dm, włosy miałam ułożone przez Ewę z Salonu Urody Mistique, no i to, co najważniejsze w całym moim looku od szyi wzwyż, to…rzęsy. 🙂 Specjalnie na sesję, Ania z LashMania, przygotowała moje rzęsy, aby pięknie prezentowały się w obiektywie. Powiem Wam, że minęły już 4 tygodnie po ich aplikacji i cały czas się pięknie prezentują. Nie mówiąc o tym, że to były najlżejsze 4 tygodnie pod względem robienia porannego make-upu, bo budziłam już już piękna. 😉 Tak więc stylizacja rzęs, to nie tylko świetna sprawa na okazje, ale też bardzo praktyczna na co dzień.

*****************************

W sumie do sesji przygotowaliśmy
5 różnych stylizacji. Zdjęcia wykonywaliśmy na ulicach Łodzi z myślą,
że właśnie tam jest serce polskiego krawiectwa, a wszystkie ubrania
wybierane przez sklep XL-ka pochodzą od polskich producentów. <3 Poniżej opowiem Wam kilka słów, dlaczego wybrałam właśnie te stroje…

******************************************

Mała czarna, to według mnie must have każdej kobiety. Jeśli odpowiednio dobierzesz dodatki, to w tej sukience możesz spokojnie obejść większość okazji. 😉 Dla mnie ta sukienka to kobiecość, zmysłowość, elegancja. Wybrałam do niej moje różowe szpilki, które pasują do intensywnej, różowej szminki. Te żywe kolory przełamują czerń i dodają stylizacji charakteru. Dodatki, fryzura, makijaż, są przy tej sukience niezwykle istotne i mogą odmienić cały look.

Sukienka z imitacją skóry, to też uniwersalny model. Można ją założyć zarówno do pracy, jak i na różne okazje. Jest z długim rękawem, więc idealnie dobrana na jesienno-zimowy czas. Zauroczyła mnie swoim odważnym fasonem z lekko sportowym sznytem. Chyba właśnie w niej czułam się najlepiej podczas sesji i w tej stylizacji powstały moje ulubione zdjęcia. 🙂 Do sukienki dobrałam czarne szpilki i czarną torbę ubraną na jesień/zimę przez butik #OhMyBag. To właśnie dziewczyny doradziły mi, żeby do torby dobrać krótkie rączki. Podobno we Włoszech, skąd pochodzi Obag, kobiety noszą tylko takie modele. 🙂 

Niebieska sukienka, to idealna stylizacja do pracy. Dzianinowy materiał jest niesamowicie miły, a sukienka jest tak wygodna, że mogłabym w niej spędzić cały dzień i wieczór. Kiedy założyłam ją pierwszy raz na przymiarkach, od razu wiedziałam, że będzie rewelacyjna na sesję. Sukienka podkreśla talię, zaznacza biodra, subtelnie eksponuje dekolt i co najważniejsze – ma kieszenie! 🙂

 

Szary płaszcz + czarne leginsy + szara bluzka z sercem, to pierwszy zestaw, który od razu założyłam na siebie podczas przymiarek. Płaszcz to na serio była miłość od pierwszego wejrzenia. 😉 Czułam, że to jest właśnie coś, czego szukałam już od zeszłego sezonu. Leginsy są wyszczuplające, wysokie w stanie, dzięki czemu super ogarniają brzuszek i mam wrażenie że podnoszą trochę pośladki. 🙂 Generalnie jak je masz na sobie, to czujesz się ogarnięta. 🙂 No i bluzka, którą można nosić z odkrytym ramieniem. Można wybrać rozmiar większą, żeby swobodnie nosić do leginsów. Torba Paprocki Brzozowski jest wypożyczona od Martyny na potrzebę sesji, więc nad nią nie będę się roztkliwiać, choć jest bardzo ładna. 🙂

Szlafrokowy sweter + szare leginsy to kolejny zestaw na jesienno-zimowe dni. Sweter na wczesną jesień może robić za płaszczyk. Jego krój jest świetny i dobrze wygląda zarówno rozpięty, jak i związany paskiem. Myślę, że taki sweter przyda się na chłodne dni i będziecie miały z niego radochę. Do tego swetra wybrałam czarny top z dekoltem i szare leginsy. Ten model wygląda bardziej jak spodnie, niż jak leginsy, bo bardzo mi się spodobało. Materiał jest miękki, dzianinowy, elastyczny, więc z pewnością będą się miło i przytulnie nosić.

fot. 2dm
moda

black&white

29 września 2015
Nie ma co ukrywać, leginsy wzbudzają wiele kontrowersji. 😉 Ale ponieważ nie ma co ukrywać naszych kobiecych kształtów, to zachęcam Was do wykorzystywania leginsów w jesiennych stylizacjach. Ważne natomiast jest to z czym i do czego je nosić oraz jak dobrze się w nich czujemy. 🙂
Moja dzisiejsza propozycja jest bardzo prosta, ale w zależności od butów, torebki i szminki, może pasować na różne okazje. Obydwie rzeczy kupiłam w tym sezonie, koszula jest z Cubusa w rozmiarze 46. Miała być długa, ale ponieważ jestem wysoka, to przód trochę poszedł do góry. 😉 Natomiast na trzecim zdjęciu widać, że tył jest dłuższy i ogarnia pośladki. Przy leginsach warto założyć luźną górę, żeby dać równowagę dla obcisłego dołu i nie prezentować anatomii ciała – można to zostawić na inne okazje. 😉 Leginsy imitujące skórę również kupiłam w tym sezonie w C&A (niestety zanim zobaczyłam, że fajne są w sklepie XL-ka ;)). Są fajne, miłe od wewnątrz, ale trochę za niskie w stanie i potrzebna czasem jest pomoc przy ich założeniu. 😉 
Buty są z Deichmana, rozmiar 41. Bardzo wygodne i na niewielkim obcasie. Kupiłam je w zeszłym sezonie, ale widziałam, że są i w tym roku. Co do torby, to tradycyjnie Obag i to jeszcze przed jesiennym tuningiem z futrem i skórzanymi rączkami. 😉
 
Koszula: Cubus
Leginsy: C&A (podobne znajdziesz tutaj)
Buty: Deichman
Torba: Obag