All Posts By

Fajnainiechuda

moda

20+ & 30+

16 marca 2016
To byłby dobry wpis na dzień kobiet, ale za długo zajęło mi poszukiwanie kabla do aparatu, więc piszę dopiero dzisiaj… 😉 
Mam wielkie szczęście, że poznaję na swojej drodze wyjątkowych ludzi i pomyślałam, że fajnie będzie od czasu do czasu pokazać Wam sesję z udziałem kogoś dla mnie wyjątkowego lub napisać o kimś szczególnym.
Z Olą, którą zobaczycie na zdjęciach poznałyśmy się zupełnie przypadkiem i połączyły nas…rzęsy. 🙂 Ola specjalizuje się w stylizacji rzęs i rozwija swoją markę Lash&Go. Ja z kolei jestem fanką tego rozwiązania, bo to niesamowita wygoda budzić się piękną bez makijażu. 😉 Poznałyśmy się przez Instagram i okazało się, że sporo nas łączy. Oprócz zamiłowania do ładnych i gustownych rzęs, jesteśmy obie bardzo wysokie, bo mamy ok. 180cm wzrostu i obie prowadzimy blogi (Oli blog to Nieperfekcyjne życie :)). Super poznać kogoś, kto pracuje z pasją i robi to całym sercem. 
To, co jest dla mnie niesamowite i chyba najbardziej chciałam pokazać na wspólnych zdjęciach, to różnica pokolenia, jakie nas dzieli. To aż 10 lat różnicy, ale mimo wszystko wiele wspólnego. Nie ważne, czy 20+, 30+, czy też 40+… to naprawdę bez znaczenia. Istotne jest, żeby korzystać z naszych atrybutów i przywilejów każdego wieku, no i nie zapominać, że można bawić się stylem. 
Umówiłyśmy się na późne, weekendowe śniadanie, każda z nas miała potem inne plany i dobrała inną stylizację. Ja założyłam kostium, który świetnie pasuje do szpilek, ale taki outfit pokażę Wam innym razem. Na tę okazję wybrałam Emu, które ociepliły cały look, bo z kolei na górę założyłam skórzaną, wiosenną skórę. Nie ukrywam, że zmarzłam, ale bardzo mi zależało, żeby pokazać Wam kontrast ciężkich, zimowych butów z lekką, wiosenną kurtką. Ola z kolei wybrała miejski styl z czarnymi rurkami i koszulą w kratę, która według mnie świetnie wygląda zarówno do szpilek, jak i do trampek. Całość stylizacji przełamała przytulnym szarym płaszczykiem. 
Ale co najważniejsze, spędziłyśmy po prostu bardzo fajny czas. 🙂 

 

 

fot. Marta Bresińska
Stylizacja Oli: buty Deezee / spodnie Bershka / koszula no name / płaszcz Cubus / torebka Sinsay
Moja stylizacja: kostium SU Uncasual Woman / buty Emu / kurtka skórzana C&A, szalik H&M / torba MK
moda

To samo na kilka sposobów – cz. III

25 lutego 2016
Dzisiaj ostatnia część z serii III stylizacji, które łączą te same elementy. Postanowiłam przygotować taki wpis, żeby pokazać Wam, że można z kilku uniwersalnych rzeczy tworzyć przeróżne kompozycje. W ostatnich wpisach powtarzał się naszyjnik, płaszcz, buty, torba, zegarek oraz jeansy. I każdy look był w zupełnie innym klimacie. Jak dla mnie, sztuką jest wyglądać jak milion dolarów, nie nosząc na sobie miliona dolarów. 😉 To tak na szybko wymyśliłam, ale mam nadzieję, że wiecie o co chodzi… 😉 
Jakbyście zobaczyły/zobaczyli moją szafę, to nigdy nie powiedzielibyście, że mogło z niej powstać tak dużo wpisów. Mimo, że lubię zakupy, to nie lubię kolekcjonować rzeczy. Wybieram zawsze minimalistyczne podstawy, z których tworzę bazę do stylizacji, a inwestuję głównie w dodatki. Lubię torebki, paski, bransoletki, zegarki, buty i w zasadzie dla mnie to one tworzą klimat. Cała reszta może być prosta. 
Na sobie mam jeansy za 30zł z New Looka i koszulę za 59zł z H&M, którą kupiłam z 3 sezony temu. Te same spodnie miałam w stylizacji nr II tylko w sportowym wydaniu, a buty i torebkę z kolei w stylizacji nr I. Z resztą bardzo często przewijają się w moich propozycjach te same rzeczy i będę Was zachęcać do tego, żeby tworzyć podstawowe bazy ubraniowe w Waszych szafach i do nich dodawać charakterystyczne dodatki, które zmienią całkowicie look. Mam nadzieję, że ten wpis Was choć trochę zainspiruje. 🙂 

   

Fot. Marta Bresińska
Spodnie: New Look
Kamizelka: Ochnik
Koszula: H&M
Pasek: TK Maxx
Buty: Aldo
Torba & zegarek: MK
moda

To samo na kilka sposobów – cz. II

17 lutego 2016
Kontynuując serię stylizacji, w których przeplatają się niektóre elementy, chcę Wam pokazać, jak ten sam płaszczyk i naszyjnik połączyć w casualowym looku. W poprzednim wpisie wybrałam bardziej kobiecą i elegancką stylizację, choć co do długości sukienki można by dyskutować. 😉 
To, co najbardziej lubię wybierając ubrania lub dodatki, to wizja łączenia ich w przeróżne kombinacje. Uwielbiam zestawiać płaszcz ze sportowymi butami, klasyczne kolory z kontrastowymi, mocnymi barwami, zdobny naszyjnik z prostym T-shirtem. Nie przestanę Was namawiać do wychodzenia poza schematy, nie ograniczania się do noszenia sukienek i obcasów, bo kobiecość nie musi mieć jednego wymiaru. Dosłownie i w przenośni. 😉 
Podtrzymam również moją rekomendację, aby inwestować w naszyjniki, które świetnie odmieniają proste T-shirty, czy sukienki. Ten, który mam na sobie już połączyłam chyba we wszystkich możliwych kombinacjach i nie przestaje mnie inspirować. 😉 Basicowe T-shirty możecie znaleźć w sieciówkach typu H&M, Cubus. Ja swój mam akurat z Mango, bo chciałam krój z zabudowanym dekoltem. Spodnie są z New Looka, bardzo wygodne i stretchowe. Rzadko tam zaglądam, ale jak widać warto czasem zmienić ścieżki, bo dostałam je na przecenach za 30zł. 🙂 Także taka propozycja jako nr 2. 😉 Mam nadzieję, że Wam się spodoba jako luźna alternatywa do klasycznego zestawienia z poprzedniego wpisu. 

Płaszcz: SU (dostępny w Modo, podobny znajdziecie tutaj)
Spodnie: New Look
T-shirt: Mango
Naszyjnik: Alice Jo
Buty: Nike Airmax
Torba: Michael Kors
moda

To samo na kilka sposobów – cz. I

11 lutego 2016
W myśl za poszukiwaniem kolorów postanowiłam przygotować dla Was propozycję na przedwiośnie. To niesamowite, jak w naturalny sposób uruchamia się potrzeba porzucenia szarości, szalików, rękawiczek i innych zimowych gadżetów. Nawet nowy case do telefonu kupiłam już w zielonym kolorze. 😉 
Najfajniejsza w okresach przejściowych jest możliwość stopniowego rozbierania się. Mam na myśli łączenie płaszcza z krótkimi sukienkami, a te z kolei z długimi kozakami, czyli coś niejednoznacznego. 
W tym wpisie chcę Wam pokazać część pierwszą serii stylizacji, w której będą powtarzać się elementy looku, czyli płaszcz, naszyjnik, buty, torba. Lubię łączyć moje rzeczy w różne kombinacje, bo te same ubrania potrafią udawać zupełnie nowe. 😉 Będę Was zachęcać do noszenia sukienek i naszyjników. Dużych, zdobnych, efektownych. A cała reszta niech będzie skromna, prosta, jak najbardziej klasyczna. 🙂 Mam nadzieję, że znajdziecie w tej propozycji inspirację dla siebie! 

 Płaszcz: SU (dostępny w Modo, podobny znajdziecie tutaj)
Sukienka: Mango
Sweterek: Marks and Spencer
Naszyjnik: Alice Jo
Torba: Michael Kors
Buty: Aldo
Case: Just Cavalli
moda

co założyć na pozimowy kryzys?

9 lutego 2016
Nie wiem czy też tak macie, ale nadszedł już moment, kiedy mam ochotę wrócić do kolorów. Po zimowych szarościach i stonowanych barwach, które przybierałam na zimowej murawie, czuję już lekkie znużenie. Mało tego w tym roku nic (!) mi się nie podobało na zimowych wyprzedażach… A jak już było coś fajnego, to w takiej cenie, że szkoda mi było kasy. Nie mam już serca do inwestowania w zimową garderobę. 
Tak, czekam na wiosnę! 🙂
Zajrzałam więc do mojej szafy, która uwierzcie, że nie jest duża. Jestem minimalistką jeśli chodzi o rzeczy, którymi się otaczam. Mam na myśli przynajmniej ilość rzeczy. 😉 Nie lubię ich kolekcjonować, lubię porządek. 
W tym wpisie postanowiłam Wam pokazać, jak w szybki sposób zaaranżować prosty i elegancki look. Już kiedyś namawiałam Was do zakupienia ołówkowej spódnicy oraz efektownego naszyjnika, który w lato uwielbiałam nosić do Tshirtów. W zimę postanowiłam powtórzyć ten look, tylko Tshirt zastąpiłam różowym golfem i dodałam do tego mocny dodatek w postaci naszyjnika. Wszystko miałam już w szafie, oprócz różowego sweterka Solar, który dostałam od mojej siostry. Tak więc jak macie kilka rzeczy, które są klasykami, można do nich wracać o każdej porze roku. Moje ulubione amarantowe szpilki też wniosły energię do tej stylizacji i od razu poczułam energię, byle do wiosny. 😉 

Sweter: Solar
Spódnica: Marks and Spencer
Naszyjnik: Alice Jo
Buty: Marks and Spencer 
Torba: Obag (OhMyBag
Rajstopy: Calzedonia
moda

ciepły look

19 stycznia 2016
Tegoroczny styczeń bardzo pozytywnie mnie zaskakuje. Nie wiem, czy to ja jestem tak dobrze do niego nastawiona, czy on do mnie. 😉 Jak na pierwsze parę tygodni tego roku, to wydarzyło się u mnie sporo fajnych rzeczy i mam nadzieję, że taki właśnie będzie trend na 2016 rok. 😉 
Pierwsza noworoczna sesja blogowa wyszła trochę przypadkiem i okazała się być bardzo udana. Przynajmniej mi bardzo przypadł do gustu klimat sesji, moje ulubione czyste barwy i dużo radości, którą czuję nawet, gdy patrzę na zdjęcia. 😉
Najpierw powstała fryzura, która w sumie miała być warkoczem ale Ewa, która mnie czesała, poszła za głosem weny i zaproponowała coś pomiędzy klasycznym i współczesnym klimatem. Następnie powstał pomysł, żeby do pięknego białego, wręcz bajkowego otoczenia skontrastować jednolitą stylizację z różnymi odcieniami szarości i wieloma przytulnymi detalami, które ją ocieplą. I tak powstała poniższa propozycja, ja się w niej czułam rewelacyjnie, bo pod spodem miałam kobiecą, obcisłą sukienkę, a do tego zimowe buty Emu i zakolanówki, które tuningują look na bardziej zimowy, weekendowy, niezobowiązujący. Dajcie znać, czy przypadła wam do gustu moja propozycja. 🙂

Fot. Katarzyna Kurzyńska

Sukienka: Mango
Płaszcz: XL-ka
Szalik: Cubus
Ręczkawiczki & zakolanówki: H&M
Buty: Emu
Torebka: River Island
Rajstopy: Calzedonia
Fryzura: Salon Urody Mistique
moda

The best of #2015

1 stycznia 2016
To był niezwykły rok. 
Wydarzyło się w nim dużo dobrego, wyjaśniły się tematy i relacje, które mnie uwierały i przede wszystkim udało mi się spełnić kilka swoich marzeń/celów. Początek roku był trudny i czułam się jakby przez moje życie przeszedł huragan. Co prawda samochód i dach nad głową zostawił, ale mam na myśli bardziej emocjonalne spustoszenia. 😉 Splot kilku wydarzeń doprowadził mnie do momentu, kiedy czułam, że to jest mój czas walki o siebie. Ale o prawdziwą siebie, czyli taką, która nie musi udawać, że jest fajnie, kiedy tego nie czuje albo udawać, że nie chce wiele, gdy dobrze wiem, czego chcę (lub może czasem bardziej czego nie chcę;)). Między innymi blog #fajnainiechuda jest efektem tego huraganu, albo raczej porządków po nim. 😉 Ale wracając do tematu, chcę podsumować kilka rzeczy w przystępny i szybki sposób, bo wiem, że dzisiaj oczy mogą być trochę zmęczone po oglądaniu fajerwerków. 😉 
TOP 5 
najpopularniejszych wpisów na blogu www.fajnainiechuda.pl:

1. 
Letnia stylizacja z jeansową sukienką ze sklepu xl-ka.pl 
2. 
Jesienna stylizacja z podobnym modelem sukienki również ze sklepu xl-ka.pl 🙂
Link do wpisu: http://www.fajnainiechuda.pl/2015/11/zotapolskajesien.html
3. 
Stylizacja do pracy z naszyjnikiem Alice Jo w głównej roli
4. 
Stylizacja z sukienką „pensjonarką” marki Maua
5. 
Jedyny wpis na blogu, który nie dotyczy tematyki stylizacji, pt. „ciało. piękno. wolność. życie.”, a który zdobył Wasze serca. Miał za zadanie zwrócić uwagę na problem akceptacji, a właściwie konsekwencji jego braku, którego dramatyczne skutki leczy Fundacja Światło Dla Życia. To dla mnie dużo znaczy, że mam czytelników z wielkim sercem i zrozumieniem problemów, o których często się nie mówi. Sesja fotografowana przez Annę Sychowicz była dla mnie bardzo osobista i inna niż dotychczasowe. 
TOP 5 
najpopularniejszych wpisów na facebooku www.facebook.com/fajnainiechuda:

1. 
Rekord polubień, udostępnień i zaangażowania obserwatorów pobił wpis, o którym napisałam powyżej. Dziękuję! <3 
Link do wpisu TUTAJ

2. 
Jesteście niesamowici, bo wspieracie mnie na różnych etapach. Tu pobiliście rekord polubień wpisu w pierwszy dzień mojej pracy. Tyle dobrej energii mi przesłaliście tego dnia, że już byłam zwycięzcą! 😉
Link do wpisu TUTAJ
3. 
Na Facebooku najbardziej podobała Wam się ta stylizacja:
Link do wpisu TUTAJ
4. 
Duże zainteresowanie wzbudziła kampania #odważsiębyćsobą którą miałam przyjemność realizować z marką xl-ka.pl 
Link do wpisu TUTAJ
5. 
Tak wieeelu z Was cieszyło się ze mną z 10k obserwatorów na fb <3
Link do wpisu TUTAJ
TOP 3
najważniejsze projekty:
(w kolejności chronologicznej)

1. kampania #odważsiębyćsobą z marką XL-ka.pl
2. sesja zdjęciowa dla marki TRUDNO
3. sesja zdjęciowa z Anną Sychowicz i współpraca z Fundacją Światło Dla Życia 
TOP 5 
moich ulubionych stylizacji tego roku: 
1. pierwsza, która ukazała się na blogu i do której mam ogromny sentyment. 🙂
2. na tej sesji czułam się wyjątkowo, miejsce, stylizacja, fotograf, wszystko zagrało dla mnie idealnie. 🙂
3. w tej stylizacji mogłam pokazać swoją inną, luźną stronę i przełamać trochę „sukienkowy” stereotyp stylizacji kobiet „plus size”
4. Sesja z moim synkiem była szczególna, bo pierwsza wspólna. Super się bawiliśmy przy zdjęciach. 🙂
5. Ta sukienka była moim hitem sezonu letniego, a sesja była pierwszą z cyklu letnich zdjęć. Pamiętam, że zdjęcia zakończyłyśmy chyba o 20:00 🙂 
DZIĘKUJĘ:
Przede wszystkim Wam, za ostatnie pół roku razem i mam nadzieję, że zostaniecie ze mną na rok 2016. Dzięki Waszej pozytywnej energii mam siłę i nowe inspiracje na kolejne projekty!
Mojemu fotografowi Marcie Bresińskiej za czas, wiarę, cierpliwość i talent, dzięki któremu mogłam rozwinąć swoją pasję. 
Mojej rodzinie, mamie i tacie, którzy zrozumieli jak ważne jest dla mnie to, co robię, szczególnie dziękuję siostrze Danie za wejście w „mój świat”, coaching i konstruktywny feedback. 🙂 
Gosi Sosińskiej, która jest moim przyjacielem, wsparciem i to Ona namówiła mnie żebym wreszcie odpaliła bloga. Pierwsza uwierzyła, że to jest coś wartościowego i mimo tego, że nigdy nie była plus size doskonale czuje ten temat. 🙂 W jej salonie SosnaStrachota tworzą się niesamowite idee, bo spotykają się tam niesamowite osoby. Jest wśród nich Karol, który nadał imię blogowi i wymyślił nazwę fajnainiechuda. Dziękuję! <3 
Ani Sychowicz za wyjątkową sesję i talent, dzięki któremu powstały tak osobiste i bliskie mi zdjęcia.
Marcie Wawrzenieckiej za wsparcie komunikacyjne przy kampanii #odważsiębyćsobą.
Michałowi, który był najlepszym asystentem sesji, organizatorem dalekich wypraw na zdjęcia, oddanym powiernikiem wszelkich smutków i wątpliwości, towarzyszem radości z sukcesów, ale przede wszystkim tym, dzięki któremu czułam się kochana i akceptowana, jako kobieta.
Szymonowi, który jest moją motywacją, żeby walczyć o swoją pasję i szczęście. Mam nadzieję, że jeśli kiedyś zawaha się, czy warto odważyć się i postawić krok do realizacji marzeń, to pomyśli o swojej mamie i to zrobi. 🙂 Według mojego synka nazwa powinna być #fajnainiegruba, ale to spojrzenie sześciolatka. 😉
dusza & ciało

ciało. piękno. wolność. życie.

26 grudnia 2015
Dzisiaj jest dzień, w którym moi bliscy robią dla mnie wyjątkowe rzeczy, ale i ja ten dzień traktuję jako doskonały moment na obdarowywanie siebie. Bo kiedy mogę to robić tak bezkarnie, jak nie w swoje urodziny? 😉 I właśnie one były dla mnie takim pretekstem do zorganizowania wyjątkowej sesji, jakich zazwyczaj nie pokazuję na blogu. Bardzo kobiecej, takiej mojej. 

Chodziło mi po głowie zrobienie czegoś intymnego, osobistego. 
Takie zdjęcia można zrobić z kimś, kto patrzy na kobietę wyjątkowym okiem. Kimś, kto potrafi dostrzec piękno w niedoskonałościach i z prostych, wręcz pierwotnych emocji, wydobyć wyjątkowość. Dlatego zdecydowałam się na zdjęcia z Anną Sychowicz, która bardzo prężnie w ostatnich latach rozwija się jako fotograf. Jej prace były publikowane min. na takich portalach, jak Vogue, Dark Beauty Magazine, czy też Tattoofest. Ania patrzy na kobiece piękno w sposób niestandardowy, mogę wręcz powiedzieć, że fascynuje ją inność, nieoczywistość, odkrywa emocje swoich modelek i myślę, że również wywołuje je w osobach, które oglądają jej zdjęcia. Więc kto inny mógłby lepiej pokazać piękno kobiecego ciała, które nie mieści się w klasycznym kanonie naszej kultury.  
Długo się zastanawiałam, czy w ogóle publikować te zdjęcia na blogu. 
Odbiegają od moich dotychczasowych sesji i opowiadają zupełnie inną historię. Kiedy moi bliscy zapytali mnie, co chciałam wyrazić przez te zdjęcia, bez zastanowienia odpowiedziałam, że chciałam pokazać piękno kobiety przełamując stereotypowy obraz ideału. Myślę, że warto nieść przy okazji swoich działań wartościowe treści, które zwrócą uwagę na niektóre tematy.Ja przy okazji opublikowania tych zdjęć, chcę poruszyć ważny temat akceptacji. Ma ona swój początek w nas samych, ale też zależy od otoczenia, w jakim dorastamy i kształtujemy swoje poczucie wartości. Mój dom był dla mnie ogromnym potencjałem w pewne wejście w otaczający mnie świat. Jednak pomimo akceptacji rodziców, najtrudniejszy był moment, gdy konfrontowałam się z otoczeniem. Pamiętam takie sprzeczne emocje, gdy w kontrze stawało moje wewnętrzne świetne samopoczucie i samoocena z oceną i oczekiwaniami innych. To duże wyzwanie zrozumieć, że nie można przeglądać się w czyiś oczach, żeby zbudować swoją wartość. Ważne jest wsparcie i miłość bliskich, ale tylko nasza wewnętrzna siła obroni nas przed porównaniami, dopasowywaniem do standardów, czy też krytyką. Mamy prawo być inni i być po prostu sobą. 
Najtrudniejszą próbą dla kobiety jest okres dojrzewania i kształtowania swojej osobowości, atrakcyjności, ale przede wszystkim swojej wewnętrznej siły. 
Niestety największy wpływ w tym okresie mają nasi rówieśnicy, współcześni idole, media. Ten wpływ może być bardzo destrukcyjny, bo właśnie wtedy tworzą się kompleksy, z którymi potem walczymy całe życie. Myślałam o tym, jak wiele z nas żyje w cieniu wizerunku kobiety wykreowanej w mediach. W pogoni za tym ideałem tak naprawdę nie żyjemy własnym życiem, ciągle stawiając sobie ograniczenia. Wtedy pojawiła się w mojej głowie myśl, żeby moje zdjęcia pokazać jako dowód, że piękno nie jest zamknięte w żadnych granicach, można odnaleźć je w każdym, bez względu na rozmiar. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim się spodobają, ale pokazuję je, bo jeśli mogę zainspirować inne kobiety pozytywnym myśleniem o sobie, to z przyjemnością to zrobię. 
Poszłam jednak o jeszcze jeden krok dalej i postanowiłam skonfrontować temat akceptacji siebie z bardzo poważnymi problemami, które są konsekwencją jej braku. 
Nawiązałam kontakt z Fundacją Światło Dla Życia, która wspiera osoby cierpiące na anoreksję i bulimię oraz borykające się z chorobliwą otyłością. Te zaburzenia odżywiania wiążą się najczęściej z brakiem akceptacji i dramatyczną chęcią zmiany siebie. Okazuje się, że najczęściej chorują młode osoby, poniżej 20-tego roku życia. To pokazuje, jak wielki problem pojawia się na wczesnym etapie kształtowania wzorców. Nie chodzi tylko o te związane ze stylem życia, sposobem odżywiania, ale przede wszystkim z własną, niepodważalną przez nikogo wartością. Anoreksja i bulimia są chorobami duszy, niszczą ciało i umysł, a w skrajnych przypadkach mogą doprowadzić do śmierci. W Polsce mało się mówi o tych chorobach, brakuje otwartości żeby rozmawiać o wspólnej odpowiedzialności za ten problem, bo to my tworzymy rzeczywistość, w której żyjemy. Dlatego postanowiłam opublikować swoje zdjęcia, żeby zwrócić uwagę na ten problem. Sam fakt, że ten wpis dotrze do kilkuset osób jest już wartością dla Fundacji. Im więcej z nas zacznie o tym mówić, tym większa jest szansa dotarcia do osób, które zamknięte w swoich myślach nie wiedzą, co zrobić ze swoimi problemami. 


Ważna jest też pomoc finansowa i to nawet na poziomie przysłowiowej złotówki. 

Fundacja organizuje turnusy terapeutyczne, które wymagają opłacenia psychologów, ekspertów i utrzymania ośrodka. Chciałabym przekazać 2 wybrane przez Was w głosowaniu zdjęcia na licytację, z której środki zostaną przekazane Fundacji. 2 osoby, które wygrają licytacje, otrzymają wydrukowane, oprawione i sygnowane zdjęcia. Myślę, że to może być wartościowa pamiątka wsparcia kobiet potrzebujących akceptacji i wiary w swoje piękno – bez granic. Na Facebooku Fajnainiechuda umieszczam 4 zdjęcia, z których chciałabym, abyście wybrali 2, głosując przez wpisanie numeru 1, 2, 3 lub 4. Fundacja zorganizuje licytację, o której już wkrótce będziemy informować na Facebooku. 

1.
2.
3.
4.
Więcej zdjęć z sesji możecie zobaczyć poniżej.


Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o działalności Fundacji Światło Dla Życia, wejdź na ich stronę www.swiatlodlazycia.org.pl lub obserwuj ją na www.facebook.com/FundacjaSwiatloDlaZycia

Elementy wybranych przeze mnie stylizacji: sweter Cubus / wianek H&M / halka & pończochy XL-ka.pl 
moda

My winter MUST HAVE

20 grudnia 2015
Tym razem zapraszam Was na mój subiektywny przegląd rzeczy, bez których nie wyobrażam sobie zimowego klimatu. Uwielbiam zapachy, ładne dodatki i detale, więc zakres tego przeglądu będzie dość szeroki… 🙂 W tym roku muszę przyznać, że jakoś zgubiłam kilka tygodni grudnia… Nie upiekłam pierniczków i nie szalałam w świątecznej gorączce zakupów. Może to przez chorobę, której nie mogę się pozbyć już drugi tydzień, może przez intensywne wejście w nową pracę i brak czasu, a może dlatego, że w tym roku spędzam Święta w górach i ominie mnie ubieranie choinki, czy też robienie sałatki jarzynowej. 😉 Jest mimo wszystko kilka rzeczy, bez których nie wyobrażam sobie grudniowej atmosfery, zaraz Wam o nich opowiem…
Świąteczny sweter. 
Często tak mam, że od razu już z witryny widzę, jak jakaś rzecz uśmiecha się do mnie i wiem, że będzie nam razem dobrze. 🙂 Tak było właśnie z tym czerwonym swetrem z H&M. Szukałam w tym sezonie takiego, który będę mogła nosić do spódnic, więc nie mógł być za duży i zbyt sportowy. Złoty renifer robi robotę w tym swetrze i sprawia, że stylizacja może być elegancka, ale również ciepła i przytulna. 

Świeczki zapachowe. 
Jestem już chyba od nich uzależniona. 😉 Gdy tylko zaczyna się jesień z długimi wieczorami, mój dom oświetlony jest głównie świecami. Gdyby nie to, że moje ulubione świece są tak drogie, to byłaby to niezła oszczędność na prądzie. 😉 Świece kupuję w Bath & Body Works, ale tylko gdy są w promocji, bo wydać 100zł na świecę jakoś mnie nie kręci. Czasem są promocje, w których możesz kupić dwie i dostać trzecią gratis, więc wtedy wychodzi sztuka za ok 60zł i to już jest deal. 😉

Przytulne dodatki. 
Mój ulubiony, zimowy koc z Home & You, spodnie dresowe z H&M i miły sweter to najlepsze rozwiązanie na zimowe dni. Uwielbiam w weekendy sportowy, luźny styl, moim ulubionym outfitem są spodnie dresowe i do tego mięciutkie i ciepłe buty Emu. Powiem Wam, że kolejny raz przekonuję się, że warto  jest inwestować w dobre rzeczy. Te buty noszę już 3 sezony i nie wyobrażam sobie lepszego wyboru na zimę. Zanim zdecydowałam się na zakup Emu, to testowałam jakieś inne tego typu marki, w tym UGG, ale szybko się niszczyły i robiły się z nich „kapcie”. No i jeśli mowa o przytulnych dodatkach, nie mogę nie wspomnieć o ciepłych skarpetkach, rękawiczkach i czapce. Uwielbiam duże, wełniane czapki i zimowe wzory na swetrach i dodatkach. Dodają rzeczom jakiejś magii, a stylizacjom ciepła i uroku. 

Kosmetyki i pielęgnacja. 
W zimę wcale nie musimy rezygnować z fajnego, kobiecego wyglądu. Czapki mogą dodawać nam uroku lub wręcz pazura, w zależności jaki styl wybierzemy i mogą ukryć tzw. bad hair day. 😉 Zimowy makijaż, to dla mnie głównie intensywne kolory ust i podkreślone oczy. Od kiedy moje rzęsy stylizuje Ola z Lash&Go, to w zasadzie nie wiele muszę robić, żeby oczy dobrze wyglądały. Już tak się przyzwyczaiłam do komfortu szybkiego makijażu, że nie wyobrażam sobie wrócić do codziennego szczotkowania maskarą. Natomiast jeśli chodzi o kolory ust, to jestem wierna czerwieni Lancome  i różowemu Clinique i od kilku sezonów stosuję te same szminki. W tym sezonie dostałam do testowania kosmetyki nowej marki Prestige, która wchodzi na polski rynek. Bardzo mi się spodobał kolor i konsystencja pomadki w kolorze intensywnej fuksji, którą właśnie widzicie na zdjęciu. W zimę też zmieniam zapach perfum na bardziej intensywny i słodki, od kilku lat używam perfum Thierry Muglera, Angel. Te akurat dostałam awansem na moje urodziny, które są w drugi dzień Świąt i zazwyczaj każdy spędza je ze swoimi rodzinami, więc ciężko je celebrować ze znajomymi. 😉 Ja widzicie grudzień, to dla mnie miesiąc skumulowanej radości z podarunków, w sumie za cały rok. 😉 Jeśli chodzi o pielęgnację, to w zimę również wybieram zapachy wanilii. Moim nowym okryciem jest balsam do ciała Bath & Body Works, który jest intensywnie pachnący i nawilżający. Nie wiem jak Wam, ale mi w zimę bardzo się wysuszają ręce i dopiero krem tej samej serii mi pomógł. Stosuję go też już drugi lub trzeci sezon i też poluję na promocje, kiedy można kupić drugi za 50%. 

Świątecznie i wyjątkowo. 
Na tyle okazji, które kumulują się w grudniu, warto mieć coś szczególnego w szafie. Ja w tym sezonie zakochałam się w bardzo prostej i klasycznej sukience „pensjonarce”, marki Maua. W tym roku z pewnością założę ją na Wigilię, ma w sobie coś uroczystego i nie przesadzonego. Warto też zadbać o bieliznę, aby czuć się wyjątkowo i świątecznie. Przecież to ona jest najbliższa naszemu ciału. 🙂 Nie wiem, czy też tak macie, ale jeśli mam na sobie pończochy, to zupełnie inaczej się czuję. Muszą jednak być dobrej jakości, żeby nie robiły z ud efektu szynki lub nie rolowały się jak obwarzanki. 😉 Ja w tym sezonie wybrałam postawiłam na klasykę również w bieliźnie. Te urocze pudełka, które widzicie na zdjęciu są ze sklepu internetowego XL-ka.pl. Wygodne, wykończone piękną koronką pończochy i halka modelująca sylwetkę, to dwie rzeczy, które dodadzą nam pewności siebie na przykład w sylwestrowy wieczór. No i moja ulubiona, czarna koszulka nocna z miękką koronką wokół dekoltu. Jest kobieca, zmysłowa, jednocześnie prosta, bawełniana i wygodna. Są jeszcze białe koszule i chyba się na nią skuszę. 

Klimat
I na koniec mojego przeglądu chyba to, co jest najważniejsze, czyli atmosfera. 🙂 Udaję, że nie zauważam braku śniegu za oknem i w domu celebruję tworzenie przytulnego, świątecznego klimatu. Mam kilka gadżetów, którymi uwielbiam dekorować mieszkanie. Są wśród nich lampki z białym światłem, biały wieniec wiklinowy, czerwone skarpety „Mikołaja” i oczywiście wspomniane już świece. Co rok rytualnie organizuję wieczory filmowe, na których co rok oglądamy te same filmy. 🙂 Są wśród nich typowo świąteczne i zimowe produkcje, jak: To tylko miłość, Rodzinny dom wariatów i Listy do M, a z moim synkiem z przyjemnością oglądam Krainę lodu. 

moda

Maua czarna

3 grudnia 2015
Nie spodziewałam się, że w samym centrum Warszawy przeniosę się w taki niepowtarzalny klimat… Znałam to miejsce już jakiś czas, ale ta stylizacja i jesienna aura przeniosła mnie w jakąś niezwykła atmosferę. Chyba jest to moja ulubiona sesja, mam nadzieję, że Wy również ją polubicie i przeniesiecie się ze mną w ten pensjonarski klimat.;)

Takiej sukienki szukałam miesiącami. I już dokładnie wiedziałam do czego ją założę, więc gdy w końcu stałam się jej posiadaczką, nie miałam kłopotu z dobraniem dodatków. Czerwona szminka i szpilki dodają tej grzecznej stylizacji trochę temperamentu. Jak dla mnie okazji na które można założyć tę sukienkę jest wiele, ja między innymi wystąpię w niej na Święta. 🙂 Możecie spokojnie nosić ją również do pracy, tylko dodać stonowane dodatki. 

Całość stylizacji przełamałam złotą torebką i zegarkiem, które co prawda stanowią detale, ale jak już wiecie są dla mnie bardzo ważne. 😉 Kopertówka jest od Sary von Steiner, której prace charakteryzują się pięknym środkiem, miękką skórą i przede wszystkim bardzo prostym, ale eleganckim designem. Takie duże kopertówki są bardzo praktyczne, ten model ma do tego pasek więc będzie idealna na wyjścia, w których nie musimy ograniczać się do szminki i telefonu. 😉

 


Sukienka: Maua
Kopertówka: Sara von Steiner
Szpilki: Marks and Spencer
Płaszcz: Reserved
Zegarek: Michael Kors
Dziękujemy Cafe Lorentz za gościnę!