Ostatnie chwile lata wcale nie oznaczają, że to już koniec letnich stylizacji. Sukienki maxi mają to do siebie, że można je nosić jeszcze spokojnie we wrześniu. Ale to nie jedyna ich zaleta. Według mnie są niesamowicie kobiece i dodają lekkości, zmysłowości…
Minimalizm w stroju regularnie odbijam sobie w mocnych, wyrazistych dodatkach. 🙂 Dlatego postanowiłam trochę poeksperymentować i spełnić swoje letnie marzenie o długim warkoczu i kobiecych paznokciach, które nadadzą moim dłoniom wdzięku. Nie to, że mi go brakuje, ale jednak dłonie byłej piłkarki ręcznej nie należą do zbyt subtelnych. 😉
Fryzurę wykonała mi Ewa, która prowadzi Salon Urody Mistique i świetnie wykonuje różne czesania. Kiedyś już podejmowałyśmy próby czesania z warkoczem, ale jednak to nie było to. 😉 Po prostu mam za krótkie i za cienkie włosy aby uzyskać pożądany przeze mnie efekt. Ewa poradziła mi, żeby kupić w Rossmanie syntetyczne przedłużki do włosów, z którymi wykona tę fryzurę. Na początku nie byłam ich pewna, ale miałam mało czasu i poszłam na całość. 😉 Efekt według mnie jest mega naturalny i o to właśnie chodzi ze wszystkimi eksperymentami z przedłużaniem, czy powiększaniem. 😉
A teraz…NIESPODZIANKA…! Laura z Elle Clinic przygotowała dla Was 15% zniżkę na hasło fajnaizadbana, ważną do końca wakacji…!!!
W ramach flirtów lub nawet stylizacyjnych mezaliansów, uwielbiam łączyć złote dodatki ze sportowym lookiem. Na codzień właśnie tak lubie się ubierać i tak czuję się najlepiej. Sukienki maxi połączone ze sportowymi butami, spódniczki z trampkami, tu możecie mieszać dowolnie klimaty. Na lato gorąco polecam Wam takie zestawy, bo bedzie Wam wygodnie i jednocześnie modnie. 😉
Fot. Katarzyna Kurzyńska
Czapka H&M (podobną znajdziecie tutaj) / T-shirt PLNY LALA (podobny znajdziecie tutaj) / Trampki Converse / Spódnica Dorothy Perkins / Nerka Sara von Steiner
Naszyjnik: AliceJo
Buty: Venezia
Torba: Obag
Apaszka: H&M
Torebka: River Island
Ta koszula w zasadzie sama wpadła w moje ręce podczas targów plus size w Poznaniu. Oczywiście w pierwszej sekundzie zauroczył mnie wzór, bo uwielbiam koszule i bluzki w kolorowe, trochę popartowe motywy. Jest to bardzo popularny trend wśród marek lifestylowych, jak Yeah Bunny, czy Local Heroes, których znakiem rozpoznawczym stały się donuty, francuskie ciasteczka makaroniki, buldogi, czy właśnie kolorowe szpilki.
Na zdjęciach chciałam ująć wszystkie detale tej bluzki, oprócz jej obłędnego wzoru. Koszula jest bez zapięć, więc nie musicie się bać, że Wasze piersi wymkną się spoza kontroli. Z boku jest wiązana na kokardkę, więc możecie regulować jej długość, a z tyłu jest zapinana na ozdobny guziczek. No i ważna sprawa, to materiał, który jest bardzo miły i odrobinę stretchowy, więc nie masz poczucia sztucznego, pocącego się materiału, lecz fajnej jakości. Jedyne,co bym zmieniła, to powiększyłabym dekolt, ale już nauczyłam się, że świecie mody plus size nie można mieć wszystkiego. 😉 No i kupujcie raczej większe rozmiary niż nosicie, ponieważ ja wybrałam 52, a zazwyczaj noszę górę 44-46. Ale to z kolei otwiera możliwości przed kobietami w rozmiarze 38-40, bo możecie kupić 42 i będzie też na Was pasować, a nawet lepiej, jak będzie trochę oversize’owa. Już kilka moich koleżanek „nie plus size” 😉 interesowało się tą bluzką, więc myślę, że może mieć spore powodzenie. 🙂
Dodatki wybrałam intensywne, amarantowe, ale całą dość barwną stylizację stonowałam granatowymi, klasycznymi jeansami. Nie lubię za bardzo „garsonkowego” stylu i lepiej czuję się w łączeniu klasyki i elegancji ze sportowym, casualowym lookiem. Wisienką na torcie są pastelowe bransoletki, które rewelacyjnie ze sobą wyglądają i chyba będę je nosić całe lato. 😉 Są marki Minty dot, wykonane z naturalnej żywicy, możecie je kupić online. Jest tak dużo pięknych kolorów, że naprawdę jest w czym wybierać. Jeszcze mi się marzy kolor baby blue do jeansów i białych T-shirtów. 🙂


















































































