Uwielbiam dostawać kwiaty 8 marca i nie doszukuję się w tym oznak seksizmu lub ignorancji dla walki o prawa kobiet, bądź symptomów dzielenia płci. Co nie oznacza, że nie zastanawiam się nad wieloma
socjologicznymi aspektami tego święta, gdy przemawia moja
racjonalna strona. Natomiast, gdy wchodzi ta emocjonalna strona, zaczynam sobie przypominać, jak ważne są w życiu symbole i jak wiele radości można sobie podarować takimi drobnymi gestami. Z kobiecością, jest trochę jak z feminizmem, czy body positive. Im bardziej zaczynasz szukać definicji, tym bardziej przestajesz ją rozumieć, przy okazji zaczynając dzielić ludzi na kategorie. A przecież nie o to chodzi, żeby dzielić, czy rozbijać, tylko budować i rozwijać, prawda? Dzisiaj powiem Wam nie tylko o stylizacji, ale też kilka słów o kobiecości.
No dobrze, chyba czas się już trochę obudzić. Nie wiem jak Wy, ale zima zamroziła we mnie pokłady kreatywności i najlepiej/najcieplej czułam się w jeansach, golfie i Emu. 😉 Jednak jak tylko poczułam odrobinę słońca i założyłam tę sukienkę, rozbudziła się we mnie energia, której już mi brakowało. Może to koloroterapia, może słońce, a może wszystkiego po trochu. Jedno jest pewne, że ta sukienka jest zapowiedzią zbliżającej się wiosny, na którą bardzo czekam. 🙂
Prawdopodobnie zaraz po świątecznych występach na rodzinnych parkietach, zaczniecie rozglądać się nad kreacjami na balowe parkiety. Bardzo modne w tym roku są klimaty imprez w stylu Wielkiego Gatsbiego, które mogą być zarówno ciekawym motywem na sylwestrowy wieczór, jak i na karnawałowe szaleństwa. Mam dla Was idealną sukienkę właśnie w tym stylu, ale może być prawdziwą perełką na wyjątkowe wieczory, która uratuje nie jedną okazję. Tego rodzaju suknia powinna znaleźć się w Waszej kolekcji must have niczym mała czarna, bo zakładając ją macie gwarancję efektu glamour. 😉
Widziałyście już świąteczne butelki Coca-Coli w sklepach? Ja tak! I wiecie co to oznacza? Że to dobry czas, by zacząć przygotowania i nie zostać ze wszystkim na ostatnią chwilę! Colę da się kupić na każdej stacji benzynowej, ale sukienki już nie. 😉 Przygotowałam dla Was 2 propozycje, bo wiem jak lubicie mieć wybór i porównanie. Jestem baaardzo ciekawa, która z nich bardziej Wam przypadnie do gustu!
Jak jadę do Belfastu w Północnej Irlandii (to nie ta Irlandia od Dublina, tylko od UK ;)) jestem najszczęśliwszą osobą na świecie, bo mieszka tam mój Ukochany i…przy okazji mogę odwiedzić Primarka. 😉 Przygotowałam tam dla Was 2 total looki na jesień, a sfotografował je wspomniany przeze mnie główny Bohater moich podróży. ♥ Dajcie znać, jak nam poszło!
Jeszcze kilka tygodni temu nie wyobrażałam sobie, że przyjdzie dzień, kiedy będę miała ochotę jedynie wygrzewać się pod kocem albo brać go wszędzie ze sobą. 😉 Chyba najtrudniejszym momentem jest właśnie ten przejściowy, kiedy musimy przyzwyczaić się do nowych warunków. Najważniejsze to znaleźć na to swój sposób i zgodnie ze swoim zegarem biologicznym przejść w nowy tryb.










